Strona główna/Ciekawostki i legendy/Nawojowa Góra dawniej i dziś

Nawojowa Góra dawniej i dziś

Dawniej Nawojowa Góra wyglądała zupełnie inaczej niż dziś. W naszej miejscowości nie było długo wody. Ludzie musieli po nią chodzić do studni blisko szosy, a później ci, którzy mieszkali u góry, dźwigali ją w wiadrach na nosidłach. Nie było też prądu, telefonów, telewizorów i samochodów. Dzieci gromadziły się wieczorami wraz ze starszymi i słuchały niesamowitych opowieści o duchach i strachach. Jedna z nich brzmi tak:
Na Stawkach urodziło się dziecko. Zaraz po porodzie zmarła jego matka i ojciec ożenił się z inną kobietą. Codziennie o północy widzieli coś niezwykłego: kołyska, w której leżało dziecko, kołysała się tak, jakby ktoś wprawiał ją w ruch. Było słychać, jakby w wanience prano ubranka. Domownicy, widząc to, twierdzili, że zmarła matka przychodzi codziennie w postaci ducha do swojego dziecka i kołysze je oraz pierze jego ubranka. Mieszkańcy domu bardzo się tego bali.
Dawniej dziewczęta nie nosiły spodni, tylko długie spódnice. Starsi ludzie nie uznawali płaszczy, lecz nosili krótkie kurtki i kożuchy. Mężczyźni zakładali skórzane buty, tzw. oficerki. Mieli do tego specjalne spodnie - getry.
Nie było kozaków, tylko trzewiki.
Na weselach śpiewano różne przyśpiewki. Oto kilka z nich:
“Jedziemy, jedziemy,
lecz nie wiemy kady,
lecz nie wiemy kady.
Ledwie my ujrzeli
u druhenki sady.”
“Pod miedzą,
pod miedzą,
dwa zajączki siedzą.
Jeden się ożeni,
jeden się ożeni
a drugi się leni”

„W zielonym gaiku
słowik piosenkę śpiewa.
To ty wczesnym rankiem,
to ty wczesnym rankiem
narąbiesz mi drzewa.
Drzewa mi narąbiesz,
przyniesiesz mi wody,
Jeszcze się zapytasz,
jeszcze się zapytasz,
jakie chcę wygody.”

“Koło mego ogródeczka,
koło mego ogródeczka
zakwitała jabłoneczka,
zakwitała jabłoneczka.
Bielusieńko zakwitała,
bielusieńko zakwitała
czerwone jabłuszka miała,
czerwone jabłuszka miała.
A któż mi je będzie zrywał?
A któż mi je będzie zrywał,
gdy się na mnie Jaś pogniewał.

“Jechał Jaś,
jechał Jaś
przez zieloną dąbrowę.
Rozpuścił wstążeczki
czerwone, zielone,
konikowi po głowie.
Czemuś nie przyjechał?
Ja na ciebie czekała.
Czyś konika nie miał,
czyś konika nie miał,
czy ci mama nie dała?
Ja konika miałem,
mama mi nie wzbraniała.
Tylko mi ta miła,
moja najmilejsza,
dróżkę zastąpiła.”


Manuela Jagła

do góry